„Pójdziesz do lekarza i wtedy zobaczysz”. Krótki poradnik, jak bezmyślnie straszyć dzieci

Popołudnie, początek lutego. Na placu zabaw garstka dzieci. Wszystkie głównie biegają, bo świeża warstwa śniegu przykryła huśtawki i zjeżdżalnię. Matki przestępują z nogi na nogę. Generalnie aura nie rozpieszcza, a humor nie dopisuje. Dzieciaki okutane od stóp do głów, więc jest szansa, że się nie przeziębią. Nagle jedna z dziewczynek zaczyna ściągać czapkę. Matka w krzyk, by natychmiast ją założyła. Dziewczynka nie reaguje, a mokre blond loczki smaga wiatr.

I wtedy matka przywołała dwulatkę do siebie, założyła jej czapkę i roztoczyła przed nią dość straszną wizję. Zobaczysz, jak się pochorujesz to pójdziemy do lekarza. Pamiętasz, jak było ostatnio? Znowu dostaniesz te obrzydliwe syropy, a może nawet zastrzyki. Jak nie będziesz się mnie słuchać, to możesz nawet pójść do szpitala, a tam nie ma zabawek i trzeba leżeć. Chcesz iść do szpitala? Czekałam aż doda, że w tym szpitalu będzie sama samiuteńka i ani mama, ani tata jej nie odwiedzi.

Znam ten poziom wkurzenia. To mieszanina bezradności i irytacji ze szczyptą agresji. Jeśli sytuacja dzieje się w miejscu publicznym, dochodzi jeszcze poczucie wstydu. Pewnie wystarczy wziąć pierwszy lepszy poradnik do ręki, by dowiedzieć się, jak należy zapanować nad tymi emocjami. Legenda głosi, że niektóre matki to potrafią. Ale nie o tym, bo sama mam czasem problem z wyhamowaniem samonapędzającego się koła.

Warto już od najmłodszych lat uczyć dzieci związków przyczynowo-skutkowych. Wiadomo, że bieganie zimą z mokrą głową może skończyć się chorobą i dziecko powinno o tym wiedzieć. Ale żeby od razu straszyć? I to lekarzem? Tak słuchałam tej matki i przypomniała mi się inna, która niegdyś na ulicy wskazała dziecku radiowóz i powiedziała „Jak będziesz niegrzeczny to policjant cię zabierze”. To ciekawe, jak łatwo przychodzi nam takie bezmyślne straszenie osobami, które nie są przecież złymi postaciami. Tak jak w policjancie dziecko powinno widzieć człowieka, który pomoże mu, gdy się zgubi, tak lekarz powinien być przedstawiany jako osoba, która pomaga w chorobie. To, że leczenie często bywa nieprzyjemne, to już niestety inna sprawa. Pamiętajmy jednak, że niektóre choroby nie wynikają z nieodpowiedniego ubioru lub niewłaściwego zachowania. Nie można więc wpędzać dziecko w poczucie winy, a wizyty u lekarza traktować jak karę.

Osobiście nigdy nie zdarzyło mi się straszyć syna lekarzem, choć nie twierdzę, że nie miałam takiej ochoty, gdy kładł się na podłodze i nie chciał założyć kurtki, a na dworze był mróz. No jasne, że chciałam nastraszyć go szpitalem, kiedy zaciskał usta, gdy podawałam mu antybiotyk. A jakże! Nie zrobiłam tego jednak nigdy, choć wiem, że wielu rodziców właśnie w ten sposób sobie radzi.

Wiedzą też o tym lekarze, którzy stają czasem na rzęsach, by jakoś osłuchać dziecko, które tuż po wejściu do gabinetu zaczęło płakać, choć jeszcze nic się nie wydarzyło. Bywa, że zabiegi, którym są poddawane sprawiają ból (np. szczepienia), ale są niezbędne. To już wystarczający stres dla dziecka. Naprawdę warto dodatkowo wzbudzać w nich lęk przed lekarzem, bo nie radzimy sobie, gdy zdjęło czapkę na mrozie?

Tekst został także opublikowany na stronie O Matko Boska!
Polub nas na FB
Trwa ładowanie komentarzy...